Pozostańcie zdrowi, szczęliwi i pełni wiary

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)



Dawno mnie tu nie było, mam nadzieje że poprawnie wkleiłam nową muzyczke, a właściwie piosenke Jarka Wasika. Wiele lat temu bylam z moim mężem, a wtedy chłopakiem na jego bardzo kameralnym koncercie. Było tak pięknie. Śpiewał tam świetny utwór którego tytułu nie pamiętam, coś o kamyku, ale nie tym zielonym co go ściska Rodowicz:) Nigdzie nie moge znaleźć tej piosenki. Swoją drogą szkoda że Wasik tak ucichł.
Wypada mi sie wytłumaczyc z tej tak długiej nieobecności. Najpierw zrobiłam sobie wakacje od internetu, a później się rozchorowalam. Najpierw dowiedziałam sie o czymś poważnym a potem dostałam ataku woreczka, i jak sie okazało trafiłam do szpitala w ostatniej chwili. Było bardzo poważnie, jakieś problemy na stole operacyjnym. Moje kamyki nie bolały mnie wcześniej praktycznie, a napewno nie na tyle by mnie to nie zaniepokoiło. Własciwie wszystko przebiegało bezobjawowo i dlatego w rezultacie okazało sie ze niewiele brakowało a wylądowałabym po drugiej stronie horyzontu. Teraz to już ponad trzy tygodnie po operacji, ale czeka mnie jesszcze wizyta dwu-trzydniowa kiedy to będą mi usuwać dren, ale to około 26 października będzie. Mam nadzieje że ktoś tu czasem jeszcze zagląda. Pozdrawiam i dbajcie o siebie, ja tego nigdy nie robiłam i teraz zbieram żniwo.