sobota, 17 października 2009

po długim czasie nieobecności

Dawno mnie tu nie było, mam nadzieje że poprawnie wkleiłam nową muzyczke, a właściwie piosenke Jarka Wasika. Wiele lat temu bylam z moim mężem, a wtedy chłopakiem na jego bardzo kameralnym koncercie. Było tak pięknie. Śpiewał tam świetny utwór którego tytułu nie pamiętam, coś o kamyku, ale nie tym zielonym co go ściska Rodowicz:) Nigdzie nie moge znaleźć tej piosenki. Swoją drogą szkoda że Wasik tak ucichł.

Wypada mi sie wytłumaczyc z tej tak długiej nieobecności. Najpierw zrobiłam sobie wakacje od internetu, a później się rozchorowalam. Najpierw dowiedziałam sie o czymś poważnym a potem dostałam ataku woreczka, i jak sie okazało trafiłam do szpitala w ostatniej chwili. Było bardzo poważnie, jakieś problemy na stole operacyjnym. Moje kamyki nie bolały mnie wcześniej praktycznie, a napewno nie na tyle by mnie to nie zaniepokoiło. Własciwie wszystko przebiegało bezobjawowo i dlatego w rezultacie okazało sie ze niewiele brakowało a wylądowałabym po drugiej stronie horyzontu. Teraz to już ponad trzy tygodnie po operacji, ale czeka mnie jesszcze wizyta dwu-trzydniowa kiedy to będą mi usuwać dren, ale to około 26 października będzie. Mam nadzieje że ktoś tu czasem jeszcze zagląda. Pozdrawiam i dbajcie o siebie, ja tego nigdy nie robiłam i teraz zbieram żniwo.

czwartek, 30 lipca 2009

W kolorze starego złota

Trzeba było dużo samozaparcia i cierpliwosci by powstal. Zrobiłam go przynajmniej rok temu i mimo że taki był pracochłonny swietnie mi sie nad nim pracowało. Zapewne dlatego że to moja kolorystyka. Juz go prezentowałam na poprzednim blogu ale dzis wpadło mi jego zdjęcie w ręce i pomyslałam że i tutaj zrobie jego prezentacje:)

środa, 29 lipca 2009

The End

Nareszcie udało mi sie skończyc mój obraz, pierwszy z którego jestem zadowolona,a nawet zaczełam dzis kolejny. Niestety tak jak pisałam na poprzednim blogu nie mam czym robic zdjęc mój aparat to najprostsza cyfrówka i nie nadaje się do fotografowania malarstwa, dlatego bardzo mi brak kogos kto mógłby zrobic własciwe, dobre zdjęcie, takie które oddawałoby wszystko, nie przekłamywało kolorów, nie zniekształcało faktycznego wyglądu całosci tak jak w przypadku zdjecia zamieszczonego ponizej. Generalnie nie powinnam go w takim stanie tutaj wstawiac, ale tak sie ciesze z zakończonych prac nad obrazem że mimo tragcznej jakosci nie mogłam sobie tego odmówic. Może kiedys dostane od losu dobry sprzęt fotograficzny który tak mi sie marzy, miałabym wtedy jeszcze większą motywacje do malowania, a na razie musze sie zadowolic takim wynikiem pracy mojego aparatu.
Mój mąż widząc zdjecie załamał sie twierdząc że nic ono nie oddaje.
Chciałabym żebyscie zobaczyli realne barwy i formy, ten cały koloryt jaki mi sie udało uzyskac. Tym bardziej że nie jest on zupełnie maleńki. Jego wymiary to 70x 100cm.Moze kiedys:)

niedziela, 26 lipca 2009

Alison Silva

Usłyszałam o niej jakis czas temu i jestem pod ogromnym wrażeniem jej prac. Nie moge więc o niej nie wspomniec. To artystka która jesli dobrze pamiętam ma tętniaka w częci mózgu odpowiadającej za logiczne myslenie, mówienie. Choroba wywołuje u niej wizje i halucynacje, które ona przeklada na płótna. Ponieważ Alison nie życzy sobie kopiowania swoich zdjęc, polecam Waszej uwadze jej galerie i piękno jakie po sobie zostawia.

Panna Anna

Nie wydaje mi sie żeby była skończona, mam jeszcze kilka pomysłów i zapewne z nich skorzystam, na razie więc pokazuje Anne nie do końca w ostatecznym wizerunku, nie będą to wielkie zmiany ale brak tu ostatecznego szlifu. Na razie Anna prezentuje się tak


sobota, 25 lipca 2009

3 razy candy

Straszny ze mnie łasuch handmadowy (i nietylko:) więc podnoszę rękę do góry po Pannę Haa, która ostatnio zamieszkała w manualnym domku, czy zechce wprowadzic się do mnie?Serdecznie zapraszam Haa:)


Pokusiłam się także po cudne serduszko u Jolinki


oraz na piękne drobiazgi u Loreny


,a to wszystko za sprawą bardzo manualnego miejsca bo tam wiesci o tych słodyczach się pojawiły:)

piątek, 24 lipca 2009

Nowe anioły

Ostatnio na nowo pojawiły się u mnie anioły, czy to za sprawą tego konkursu czy też miały ochotę zając moją uwage i dlatego do mnie sfruneły- tego nie wiem, ale ciesze się że są i co najlepsze wiem że odwiedzą mnie kolejne:)Tym razem jesli zostane zapytana co chcę na urodziny, odpowiem-akryle.Nie mam ich juz praktycznie wcale i to cud prawdziwy że za każdym razem kiedy siadam do malowania aniołów zawsze cos z tubek jeszcze wycisne:)