czwartek, 24 grudnia 2009

I nastają właśnie Święta

Życzę wszystkim pogodnych Swiąt, niech nie straszna Wam będzie każda życiowa zawierucha, życzę Wam siły, zdrowia, poczucia bezpieczeństwa oraz by w życiu każdego z Was pojawiła się taka gwiazdka co spełni choc jedno ukryte w sercu marzenie...
Pozostańcie zdrowi, szczęliwi i pełni wiary

poniedziałek, 21 grudnia 2009

już prawie Boże Narodzenie u Klary i Felicji

Nie wiem jak u Was, ale u mnie pierogi z suszonymi grzybami i kapustą już zrobione i czekaja na wigilijną kolację. Nie powiem ja tez na nią czekam, nie tylko ze względu na pierogi;)W tym roku wigilijny dzień znów w rozjazdach. Kiedy niektórzy z Was będą siadac do kolacji my będziemy stac na przystanku pks wracając z kolacji u rodziców P. a jadąc do mojej mamy, potem od niej wracamy taksówką do siebie-zresztą już na tę okazje zamówioną.
Ostatnio pokazywałam swojego szytego anioła i wspominałam o tym, który czekał na swoje ukończenie rok, jak sie okazało brakowalo mu tylko włosów i butów....wstyd mi okrutnie że biedaczek tyle czasu przeleżał, ale jest juz skończony ma na imię Klara i nawet ma anielską młodszą siostrę Felicję:)Sami zobaczcie:)











mnie anioły nie kojarzą się ze swiętami, dla mnie są wszechobecne, wszędzie i zawsze ich pełno niezależnie od pory roku, chociaż te które tu widzicie przywodzą mi troche na mysl Walentynki, może przez te serca, szydełkowe jest nieco pokraczne:)i zdjęte z choinki, a Klara ma serce filcowe z naszytymi cekinami.

środa, 9 grudnia 2009

z każdym dniem bardziej świątecznie

W tym roku jestem bardziej spragniona świątecznych gadżetów niż kiedykolwiek wcześniej. Wyciągam wszystko co świątecznego zrobiłam przez te lata, oglądam odnawiam, albo kończę te drobiazgi które gdzieś tam się zpaodziały Robie także nowe rzeczy. Oczywiscie nie jest znowu tego tak dużo. Na razie kilka przykładowych zdjęc skromnych jeszcze i zupełnie niepełnych dekoracji świątecznych. Od ubiegłego roku marzyły mi się szyte anioły dwa zostały mi do skończenia pokazuje więc na razie jednego, któremu daleko do ideału, mnie najbardziej podobają się te anioły o smukłych wydłużonych kształtach. Najgorsze jest to że wszystko szyje w rękach bo nie mam maszyny do szycia. Kreacja anioła została zaczerpnięta z mojego dzieciństwa kiedy to rysowałam księżniczki i damy właśnie w takich szatkach;)Kolorystyka tkanin nie moja, ale spodobały mi się te jedwabie, aniołowi chyba też:)Sama twarzyczka natomiast zasugerowana pięknymi aniołami i lalkami Arine



Kilka lat temu robiłam także szyszkowe choinki z domieszką orzechów, buczyny,żołędzi, czy owoców pigwy. Tegoroczna choinka szyszkowa jest bardzo skromna bo niewielka jak i tylko z szyszek oraz orzechów.Ważne że wogóle jest bo nie miałam nawet jednej szyszki. Razem z P. wybraliśmy się w sobote do lasu i zbieralismy to co zostało, a w rezultacie okazało sie że wszystko jest przegnite. Udało sie jednak szyszki wysuszyc i powstała choineczka.


Teraz sobie gawędzi z kilkuletnią koleżanką z sianka, czyli z tą zakręconą choineczką


Oczywiscie nie mogłam sie powstrzymac by nie zrobic decu bombek, ale jak zawsze obudziłam się za późno i nie miałam świątecznych motywów serwetkowych, dlatego też na bombkach zagościły chyba najbardziej popularne motywy aniołków.
Musieliśmy przesunąc komódkę by zrobic miejsce na choinkę. Nad wszystkim górują moje ukochane przodkinie, ukochane nawet te których nie poznałam, Moja ciocia Kazimiera( po lewej), siostra mojego pradziadka, moja prababcia Anna( po prawej), żona brata Kazimiery, oraz moja najukochańsza babcia Maria( na dole), której już nie ma. Pamiętam jak razem poszłysmy na strych szukac tych portretów, kilka z nich wisi teraz u mojej mamy, a inne dopiero się pojawią na mojej ścianie gdy powiększe zdjęcia do właściwego rozmiaru. Zdaje mi sie że będę musiała wygospodorawoc całą ścianę na naszych przodków bo zdjęc jest cała masa


Wzięłam się również za szydełkowanie gwiadek, nie potrafie jednak czytac wzorów szydełkowych, jestem analfabetą pod tym względem, wymyśliłam więc sobie swój nieskomplikowany wzór gwiadki. Częsc wisi tu

Gałązki pewnie będziemy musieli zmienic bo do świąt jeszcze troche czasu zostału i mimo wody pewnie się będą sypac. Całosc zamontowana w mojej doniczce z licealnych czasów ceramicznych.
P. spodobały się te moje pokraczne gwiazdki i zapragnął takich na choinkę więc dalej je dziergam

a potem będzie masa zabawy i sklejonych od cukru palców podczas usztywniania, a jak ktos woli miec palce pokute to polecam takie bombeczki cekinowe, są naprawde urocze, wystarczy tylko sporo szpilek, cekinów i steropianowe bombki. Ja miałam tylko jedną taką więc i jedną bombkę zrobiłam
Natomiast na naszej choince zawisną bombki które malowałam około 10 lat temu, jest kilka które szczególnie lubie, to co mi się podobało to wymyslanie kolejnych wzorów

W nadchodzących dniach planuje mały remont blogowy bo troszke się tu nabałaganiło, przepadła muzyka i generalnie tak jakos tu nieporządnie.Cos z tym trzeba zrobic:)

poniedziałek, 16 listopada 2009

biżuteryjne zaległości

Rozleniwiłam się ostatnio:)ale jedynie internetowo, manualnie cały czas coś robie, najwyższa więc pora bym uchyliła rąbka swojego warsztaciku:)Na razie będzie biżuteryjnie. Wszystkie kolczyki wykonane są ze srebra, większosc całkowicie próby 925, w kilku pojawia sie srebro 930.


W tych królują fasetowane rubiny, ametysty, oraz piękny fasetowany kwarc rubinowy


kyanity, szmaragdy, cytryny, granaty, jadeity koreańskie


laka, korale filipińskie, ametysty, apatytyty, oponki fluorytu


zauroczył mnie ten turkus mozaikowy i piękna barwa kryształów Swarovskiego typu baroque. Jakby promyki słońca igrały w trawie


amazonity rosyjskie umieszczone w pieknych srebrnych stożkach i znów fluoryty



ametysty i fasetowane kryształy Swarovskiego




kolczyki całkowicie wykonane z kryształów Swarovskiego, trudno się nie zakochac w tych kryształkach. Nie mogłam się oprzec by nie umiescic jeszcze jednego zdjęcia tych kolczyków

sobota, 17 października 2009

po długim czasie nieobecności

Dawno mnie tu nie było, mam nadzieje że poprawnie wkleiłam nową muzyczke, a właściwie piosenke Jarka Wasika. Wiele lat temu bylam z moim mężem, a wtedy chłopakiem na jego bardzo kameralnym koncercie. Było tak pięknie. Śpiewał tam świetny utwór którego tytułu nie pamiętam, coś o kamyku, ale nie tym zielonym co go ściska Rodowicz:) Nigdzie nie moge znaleźć tej piosenki. Swoją drogą szkoda że Wasik tak ucichł.

Wypada mi sie wytłumaczyc z tej tak długiej nieobecności. Najpierw zrobiłam sobie wakacje od internetu, a później się rozchorowalam. Najpierw dowiedziałam sie o czymś poważnym a potem dostałam ataku woreczka, i jak sie okazało trafiłam do szpitala w ostatniej chwili. Było bardzo poważnie, jakieś problemy na stole operacyjnym. Moje kamyki nie bolały mnie wcześniej praktycznie, a napewno nie na tyle by mnie to nie zaniepokoiło. Własciwie wszystko przebiegało bezobjawowo i dlatego w rezultacie okazało sie ze niewiele brakowało a wylądowałabym po drugiej stronie horyzontu. Teraz to już ponad trzy tygodnie po operacji, ale czeka mnie jesszcze wizyta dwu-trzydniowa kiedy to będą mi usuwać dren, ale to około 26 października będzie. Mam nadzieje że ktoś tu czasem jeszcze zagląda. Pozdrawiam i dbajcie o siebie, ja tego nigdy nie robiłam i teraz zbieram żniwo.

czwartek, 30 lipca 2009

W kolorze starego złota

Trzeba było dużo samozaparcia i cierpliwosci by powstal. Zrobiłam go przynajmniej rok temu i mimo że taki był pracochłonny swietnie mi sie nad nim pracowało. Zapewne dlatego że to moja kolorystyka. Juz go prezentowałam na poprzednim blogu ale dzis wpadło mi jego zdjęcie w ręce i pomyslałam że i tutaj zrobie jego prezentacje:)

środa, 29 lipca 2009

The End

Nareszcie udało mi sie skończyc mój obraz, pierwszy z którego jestem zadowolona,a nawet zaczełam dzis kolejny. Niestety tak jak pisałam na poprzednim blogu nie mam czym robic zdjęc mój aparat to najprostsza cyfrówka i nie nadaje się do fotografowania malarstwa, dlatego bardzo mi brak kogos kto mógłby zrobic własciwe, dobre zdjęcie, takie które oddawałoby wszystko, nie przekłamywało kolorów, nie zniekształcało faktycznego wyglądu całosci tak jak w przypadku zdjecia zamieszczonego ponizej. Generalnie nie powinnam go w takim stanie tutaj wstawiac, ale tak sie ciesze z zakończonych prac nad obrazem że mimo tragcznej jakosci nie mogłam sobie tego odmówic. Może kiedys dostane od losu dobry sprzęt fotograficzny który tak mi sie marzy, miałabym wtedy jeszcze większą motywacje do malowania, a na razie musze sie zadowolic takim wynikiem pracy mojego aparatu.
Mój mąż widząc zdjecie załamał sie twierdząc że nic ono nie oddaje.
Chciałabym żebyscie zobaczyli realne barwy i formy, ten cały koloryt jaki mi sie udało uzyskac. Tym bardziej że nie jest on zupełnie maleńki. Jego wymiary to 70x 100cm.Moze kiedys:)