moje anioły

Dziękuje wszystkim odwiedzającym WEHIKUŁ. Ta machina czasu jest moim cichym miejscem i wspaniałym wynalazkiem dzięki któremu przenosze się w świat pełen pięknych wspomnień,oraz cudowne światy które Wy sami kreujecie. Zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza bym i ja mogła Was odwiedzic.
Każda Wasza zapisana tu myśl bardzo mnie ucieszy.
Pozdrawiam!
Agata

Obserwatorzy

poniedziałek, 23 stycznia 2012

energetycznie

Bardzo mi ostatnio kolorów brak i dlatego właśnie powstały te kolczyki. Kolczyki sutaszowe przyjemnie się tworzy, ale jednak wole naszyjniki;) jednak gdy czasu brak to taka alternatywa bardzo mi odowiada:)

wtorek, 10 stycznia 2012

Chwalę się!

Oj chwale, a mam czym. Najpierw tym co dotarło do mnie pierwsze i zostało mi sprezentowane przez
Panią Niteczkę, która bardzo fajne rzeczy robi. Zachęcam do odwiedzenia jej bloga i tych wszystkich uszytych laleczek, hafcików i innych rzeczy które tworzy:)

Przed świętami obdarowała wiele osób w tym mnie:) Serdecznie dziękuje za te śliczne podarki. Piękna zawieszka całe święta spędziła a choince.

Takie prezenciki są dla mnie bezcenne.

A najnowsze cudeńko jakie do mnie dotarło to wymiankowa chusta od Ewy w pięknym  odcieniu ciemnego fioletu.

 Zdjęcie nie odda ani koloru, ani tej delikatności i puszystości. Chusta jest wspaniała:) Dziękuje Ewo, mam teraz z tej chusty sporo radości:)

wtorek, 3 stycznia 2012

Trzej aniołkowie:)

Przedstawiam trzech anielskich chłopców:) Pierwszy raz szyłam nie anieliczki, ale właśnie panów;) Jak na nie patrze to oczy mi się do nich śmieją. Zawsze po skończeniu takich manualnych zabaw, kiedy to powstaje nowy anioł, naszyjnik, czy coś szydełkowego, namalowany obraz, po skończeniu pracy mam wrażenie że to nie moje ręce szyły, nie moje malowały.
Zazwyczaj maluje aniołkom twarzyczki, tym razem jednak zostały one wyhaftowane.



Aniołowie powstali na konkretne zamówienie Ewy, która nie ma niestety bloga:( Może Ewo dasz się przekonac do blogowania? Takie masz zdolne łapki powinnaś pokazac blogowemu światu swoje piękne szale i chusty. Bo Ewa robi pięknie na drutach! Kiedy zachwyciłam się czyjąś chustą na facebooku, Ewa zapytała się mnie czy bym nie chciała takiej chusty w ramach wymianki i tak własnie doszło do uszycia tych chłopaczków dla Ewy, a że Ona aniołki poda dalej postanowiłam podarowac jej anioła specjalnie dla niej, wiem że jej się spodobała ta anieliczka...

dlatego to ona poprowadzi swych kolegów prosto w ręce Ewy:) Ona widac Ewuniu uszyła się specjalnie dla Ciebie, czekała, czekała i prosze już wiem na kogo:) Bez wachania posyłam ją w Twoje ręce dziękując za miłe pogawędki na facebooku i za Ciepły szal który mi prześlesz. Bardzo się na niego cieszę bo uwielbiam wyroby na drutach, a sama nie potrafię nic innego poza szalikiem na nich zrobic.
Jak ja Wam zazdroszcze tych drucianych umiejętności:)))

środa, 28 grudnia 2011

Trzecia

Trwa akcja uratowania Trzeciej, jej historię przeczytacie tutaj
na dole strony do której podałam link są numery kont inne dla osób z kraju i inne dla mieszkających za granicą.
W tytule przelewu należy wpisac imię Trzecia

Ja wiem że takich akcji jest wiele, wiem że co chwile gdzieś się czyta o psach, kotach koniach czy innej zwierzynie,
wiem że nie można pomóc wszystkim
wiem że jeden człowiek przejdzie obok tego obojętnie bo życie i cierpienie zwierzęcia go nie porusza
wiem że inny ktoś stwierdzi ze nie stac go na taką pomoc
wiem że ktoś inny tylko się lekko wzruszy i pójdzie czytac inną stronę
ale wiem że będzie też ktoś kto znajdzie w swojej kieszeni 10 zł, może 5zł i wpłaci by ratowac Trzecią lub innego konia.

To prawda nie zbawimy świata, człowiek wobec swoich codziennych problemów którymi jest przytłoczony czuje się zbyt zdołowany swoimi sprawami, ale naprawdę warto zapomniec na chwile o sobie bo za sprawą odmówienia sobie paczki papierosów, kilku bułek słodkich, albo jakiejś farbki, nici czy kilku sznurków do sutaszu można dołączyc do innych ludzi którzy ratują życie stworzenia które na to z pewnością zasługuje, a które przyjmowało baty i pożywienie od swojego własciciela który teraz bez mrugnięcia okiem sprzedaje je na okrutną rzeź.

Nawet nie musze zamykac oczu by sobie wyobrazic jak wygląda zabicie konia, czasem przeklinam tę swoją empatię, ale to nie od człowieka zależne że potrafi tak odczuwac tę inną istotę.

Bardzo Was proszę o znalezienie w swych portfelach naprawdę symbolicznej kwotki, to nie wstyd przelac na konto złotówkę, czy pięc złotych-to w realny sposób przyczyni się do uratowania Trzeciej

A może z Nowym Rokiem zechcecie w ten sposób pomagac i ratowac inne konie? Finansowo nawet nie trzeba tego odczuc, a można miec poczucie o ocaleniu życia.
                                                 
Bardzo liczę na Wasze serca i pomoc

piątek, 23 grudnia 2011

cicha noc...święta noc...

Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam wielu radosnych chwil wśród bliskich osób, spokoju, wesołej kolędy i samych smakołyków na wigilijnym stole.


Bardzo dziękuje wszystkim odwiedzającym mego bloga. Ciepło na sercu robi mi się gdy pojawiawia się każdy nowy obserwator, a było tak nawet wówczas gdy bywałam tu rzadziej. Dzięki Wam mam jeszcze więcej chęci by nadal prowadzic te moje zapiski, by dzielic się z Wami tym co robię.

Dziękuje że jesteście!

Pozdrawiam Was wszystkich z osobna, jeszcze raz wszystkiego dobrego!

agata

piątek, 16 grudnia 2011

szydełkowe niebo

Dziś kilka gwiazdek z mojego szydełkowego nieba, miały być w zwykłym krochmalu usztywnione, ale zrobiłam jeszcze raz roztwór cukrowy i tym razem wszystko się pięknie udało:)



Tak bardzo się cieszę że umiem szydełkować, a jeszcze bardziej że kiedyś patrząc na wzór schematu w gazetce, nie wiedziałam co znaczą te przedziwne kreseczki, kropeczki, a objaśnienia niewiele mi dawały. Tak to jest że jak się nie umie to trudno sobie odróżnić słupek, od półsłupka. I podczas takiego przeglądania gazetki, której kompletnie nie rozumiałam dotarło do mnie co jest czym, niesamowite że się stało to tak nagle jak za sprawą pstryknięcia palców, ot i już wiem! Jaka to była dla mnie radość. Od tej pory nie kupuje żadnej prasy kobiecej przeładowanej reklamami kosmetyków, czy ciuchów, z której nic kompletnie nie wynika sensownego, ale wybieram pozycje z szydełkowaniem choć wiem że życia mi braknie by to wszystko zrobić co bym chciała, cieszę oczy patrząc na schemat i wiem o co chodzi, cieszy mnie że rozumiem i że jeśli tylko bym miała kiedy to mogę usiąść i zrobić co sobie tylko bym z gazetki wybrała. Mam nadzieje że przyjdzie dzień że będę sama sobie z głowy układała wzory:)
A do tych którzy chcieli by szydełkowac i nie umieją, powiem:
Nie zniechęcajcie się, próbujcie, wracajcie mimo zniechęcenie do szydełkowania, napewno Wam się uda:)

wtorek, 13 grudnia 2011

myślę o choince

Myśli coraz bardziej krążą wokół świąt i dekoracji, nawet jak człowieka dopada jakiś dół nie sprzyjający tym wszystkim ozdóbkom miłym dla oka, to nawet wtedy budzi się we mnie ten świąteczny duch, który chciałby by przez ten krótki świąteczny czas było tak magicznie, pachnąco i tak trochę dziecinnie wokół. Tak mi tęskno za tymi świętami co człowiek tylko o samych świętach myślał, gdy nie dręczyły go problemy dnia codziennego i miał głowę wolną od wszystkich smutków, gdy w domu pachniało słodko ciastami i było gwarno w kuchni, babcia lepiła pierogi w swojej kuchni, a na korytarzu stale był ruch bo mieszkałyśmy naprzeciwko, więc mama biegała od kuchni do kuchni z jednym gotowym przysmakiem mając w myślach już następny do przyrządzenia. Słodki to był czas dzieciństwa. Zawsze ubierałam dwie choinki, naszą i babcino-ciociową. Bombki zaczęłam malować dopiero po śmierci babci, szkoda bo wiem że cieszyłaby się gdyby i u niej wisiały takie. To bombowe malowanie trwało krótko ale było bardzo intensywne, powstało tych bombek i wzorów całe mnóstwo, na zdjęciach tylko kilka przetrwało, coś mi się kojarzy że tutaj już bombki pokazywałam, a może to na poprzednim blogu, ale skoro w tym roku zawisną i u nas na choince, to uważam że mogę je ponownie pokazać:) Wszystkie pomalowałam dla mojej mamy, ale odkąd ma dwa koty nie ubiera dużej choinki więc wszystkie trafiły do moich rąk, oto niektóre z nich:




i taka jak w tym poście

okazuje się że ja co roku tak tęsknię do świąt minionych, zawsze kierowana tą samą nostalgią i gdyby nie ten blog nie zdawałabym sobie z tego do końca sprawy:)

wtorek, 29 listopada 2011

szydełkowa sówka

U mnie ostatnio bardzo szydełkowo, cały czas pracuje nad obrusem z elementów, zrobiłam też kilka gwiazdek które wczoraj usztywniłam w roztworze cukrowym ale nic z tego nie wyszło, co jest dziwne bo wcześniej bez problemowo się udawało. No ale nic tam, dziś zrobię zwykły krochmal z mąki ziemniaczanej i jeszcze raz spróbuje.

Dla osoby która bardzo lubi sówki i czym mnie niechybnie zaraziła, bo przecudne są te stworzenia o pięknych oczach jak nie z tego świata wydziergałam na szydełku sóweczkę, jestem z niej bardzo zadowolona ale zdjęcie jest kiepskie i nie widać  uroku tej sówki, ale i tak ją pokaże:)


 
Ostatnio szydełko pochłania mnie bardzo, po zakończeniu obrusu zabieram się za szal, albo sweterek, już się doczekać nie mogę, a nie chce zaczynać wcześniej bo wiem że jak zacznę nowe a nie skończę obrusu to znów się to w czasie przeciągnie, więc najpierw jedno, potem drugie:)
nie wiem jak Was ale mnie cieszyten bezśnieżny listopad, wiem że narażę się na gromy ale dla mnie mogłoby nie byc wcale śniegu nawet na święta, wiem że wszystko pięknie wyglada takie bielutkie, ale ja nie znosze zimy brrrrrr

pozdrawiam

wtorek, 22 listopada 2011

z głową w chmurach

czy nie byłoby miło tak poszybowac po pięknym nieboskłonie z dala od wszystkich problemów...
miłego dnia Wam życzę!
arsarnem

poniedziałek, 21 listopada 2011

różany słoik

Witajcie, bardzo mnie cieszą nowi obserwatorzy i odwiedzający:)Miło mi Was tutaj gościć:)

Dziś tak na prędce chciałam pokazać mój różany słoik, który bardzo lubię.


Sam słoik jest bardzo starutki i pochodzi z babcinej piwnicy, nie ma rowków na zakrętkę i jest z innego szkła niż dzisiejsze słoiki. Do słoików zapakować można różne wspomnienia, niekoniecznie różane, ja na Wielkanoc do wielkiego słoja upchnęłam pisanki, teraz mam ususzony mech z podwórka mojej mamy które jest od północnej strony i ziemię tam porasta właśnie piękny mech. Spory czas temu nazbierałam go trochę ususzyłam i teraz myślę czy części nie zamknę właśnie w jakimś słoju. Różany słoik zawsze sobie stoi na stole w korytarzu obok anioła którego kiedyś odnowiłam- tutaj jest na zdjęciach jak się biedak prezentował. Teraz sobie przyklęknął na naszym stole (swoją drogą tak myślałam nad jego ostatecznym wyglądem i im więcej na niego patrzyłam tym bardziej się upewniałam że pozostanie biały:)Lubię tam siadać by na chwilkę zajrzeć na facebooka, lub tutaj.


Jeśli więc macie ochotę i jakiś fajny, pękaty słoik stwórzcie sobie fajny w nim klimacik. Tym bardziej że trwa to chwilkę zaledwie i można często zmieniac zależnie od swojego nastroju, wystarczy mała wydziergana serwetka, kawałek atłasowej wstążki, rafii czy sznurka i garść waszych wspomnień na które przecież tak miło spojrzeć nad ciepłą herbatą:)

czwartek, 20 października 2011

nowy naszyjnik

Znów po przerwie, ale takie to życie, czasem sobie coś wolną chwilą szydełkuje, robię biżuterię, ale zrobić zdjęcia to już dla mnie czasowe wyzwanie. Dziś miałam wolną chwilę więc jestem w moim kochanym blogowym kątku. Bardzo się cieszę na prezentację mojego kolejnego naszyjnika, tym razem w zieleniach z nutą brązu i różu.


Są tutaj szmaragdy, fasetowane kryształy górskie, kryształy Svarowskiego, jaspisy cesarskie, turkusy, selenity, fasetowane oliwiny, chryzoparazy, fasetowane jadeity, holwity, agaty i inne.
Są jeszcze kolczyki ale zapomniałam zrobić im zdjęcia.

Co tu mówić kocham sutasz:)

Pozdrawiam!

niedziela, 21 sierpnia 2011

papierowa niedziela

Witajcie, natknęłam się w sieci na takie piękne papierowe rzeźby bo inaczej tego nazwać nie można:) że postanowiłam je tutaj pokazać. Kompozycje są jak dla mnie także bardzo architektoniczne, perfekcyjnie wykonane.
Tak wiele z Was uwielbia papierki, bo przecież robicie cudne kartki, albumy i notesy:)
Może Was zainteresują te papierowe dzieła o ile ich już nie widziałyście:)

Ja na studiach miałam zajęcia z wizualizacji, nie było to wcale tak dawno, ale nie miałam wtedy internetu, bo był on wtedy jedynie moim marzeniem. Zmierzam do tego że internetowa siec poza tym całym bałaganem, rzeczami nie fajnymi jest przede wszystkim wielką inspiracją i ogromnym bogactwem, a ludzie którzy uczą się i mają dostęp do sieci to prawdziwi szczęściarze jeśli tylko właściwie z netu korzystają.

Można przecież tak wiele zobaczyć budzących wyobraźnie cudów i czerpać z nich przetwarzając i na nowo tworząc.
Ja nie szyłabym aniołów, gdyby nie internet, bo najpierw zainspirowała mnie Arine, a potem rosyjska artystka, gdyby nie net nie wzięłabym się za szycie, nawet bym nie wiedziała że potrafię. Podobnie jest z biżuterią sutaszową i dlatego dla mnie mój kochany necik to prawdziwy sezam pełen skarbów.

Przydałby mi się jeszcze Dżin by wyczarował dla mnie czas, pstryknęłabym palcami i zatrzymała wszystko do dokoła by móc szyć i robić wszystko to czego nie mogę teraz.

Dobrze że jest chociaż facebook dzięki któremu mogę takie piękne rzeczy-jak te papierowe
znaleźć.

Pozdrawiam Was niedzielnie:)
arsarnem




czwartek, 21 lipca 2011

bransoletka

Dawno nic sutaszowego nie zrobiłam, ale dziś znalazłam chwilkę by załadować zdjęcia mojej bransoletki która powstała już jaaaakiś czas temu, nie wiem może dwa miesiące już minęły, ale nie miałam kiedy zdjęć zrobić, potem powstał czerwony naszyjnik więc o niej trochę zapomniałam, ale dziś zamieszczam zdjęcia:)


Dziękuje za wszystkie przemiłe komentarze pod poprzednim postem!

Ściskam Was mocno!

Buziaki:)

wtorek, 12 lipca 2011

jeszcze nie dowierzam...

Powinnam gotować obiad i posprzątać, i mam tylko maleńką chwilę na to wszystko, ale to nie ważne!

Dotarła do mnie bardzo ważna przesyłka,

tak długo próbowałam zdobyć jej zawartość, tyle miesięcy dzwonienia po całej Polsce, tyle szukania w różnych zakątkach świata i stało się pewna osoba mnie uszczęśliwiła, nigdy nie myślałam że można pocałować paczkę, ale zrobiłam to całkiem bezwiednie wracając od furtki gdzie na nogach z waty podpisałam odbiór listonoszowi, a potem szybko otworzyłam przesyłkę by sprawdzić jej zawartość -czy jest cała.

I nie zrozumie mojej radości nikt, ani mojego niedowierzania kiedy patrzę na to wszystko mieni mi się w oczach z radości.

Bo to we mnie siedziało wiara pomieszana z niewiarą i setki rozczarowań bo nie udawało się raz za razem. Były tylko rozczarowania do czasu gdy poprosiłam o pomoc Olę, bo ona nie odpuściła i pomogła mi, dzwoniła, chodziła, dopytywała, poświęciła wiele swojego czasu - nie macie pojęcia jak wielkoduszna to osoba i jak bezinteresowna. Olu bardzo Ci kochana dziękuje z całego serca-odzyskałam wiarę dzięki Tobie!

Dziękuje także Atenie i Kasi bo także próbowały:)

poniedziałek, 20 czerwca 2011

wyniki candy

Najwyższa pora na wyniki candy, losowanie się odbyło ale niestety bez relacji zdjęciowej przez brak czasu.
Tak mi się miło zrobiło jak sobie po raz który poczytałam Wasze komentarze pełne otuchy dla mnie i życzenia zdrowia i jak tu nie prowadzić bloga skoro tak fajni ludzie się trafiają.
W candy zwyciężyła barbaratoja, gratuluje serdecznie Basiu:)
Odezwij się do mnie na maila arsarnem@gmail.com


jako że kolczyki mało widac to troszkę o nich, powstały przez obszycie  kulek szklanymi drobniutkimi koralikami


Przepraszam że wyniki ogłaszam dopiero o tej porze ale ostatnie dwa tygodnie mam trudne jeśli o pracę chodzi, znowu trochę się pozmieniało i mam jeszcze mniej czasu jeśli to w ogóle możliwe, swój rekord pobiłam kilka dni temu pracując od piątej rano, a skończyłam przed północą.
Człowiek wiele może jak musi. 


Pozdrawiam wieczornie i witam kolejne miłe obserwatorki:)

                                                                                                    arsarnem

czwartek, 2 czerwca 2011

sutaszowo po przerwie

Serdecznie dziękuje za wszelkie słowa otuchy i życzenia zdrowia, nie macie pojęcia jakie dla mnie o cenne!
Ten mój blog jes takim moim miejscem gdzie głównie chciałam i nadal chcę pokazywać co robię, co lubię robić, nie poruszam tu swoich zdrowotnych problemów, ale widać wtedy było mi troszkę ciężko i coś napomknęłam, dlatego bardzo dziękuje za słowa wsparcia. Na wyniki trzeba było sporo poczekać, ale nie bałam się, nie wiem czemu tym razem się nie bałam i przynajmniej te wyniki okazały się dobre:)
Malutko mnie w blogowym świecie, ale to nie znaczy ze zrezygnowałam z bloga:) wiem że to że teraz mniej się pokazuje tutaj sprawia że mam mniej odwiedzających, mam jednak nadzieje że będzie jeszcze taki czas że rozbloguje się na nowo:)
Na razie będę się pojawiać i znikać ale, to dlatego że pracuje po 12, a czasem 16 godzin, zwyczajnie brak mi „pary” by siedzieć, dłużej niż dwie minuty przy komputerze. Cały swój wolny czas poświęcam by coś manualnego zrobić, ostatnio zakupiłam sobie piękny ekspozytor więc na nim prezentuje Wam moje nowe biżuteryjne dziełko, starałam się je maksymalnie dopieścić:) Tym razem wszystko w ognistych czerwieniach szkła, kryształów Swarovskiego, marmuru i turkusów- już nie czerwonych rzecz jasna:)

Pozdrawiam tych którzy jeszcze mnie tu odwiedzają jak i tych którzy mnie do tej pory odwiedzili :)

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Candy:)

Witam u mnie nawarstwiło się tyle spraw, byłam w szpitalu, miałam zabieg, musze czekać dwa tygodnie na wyniki i tak sobie pomyślałam że mój biedny blog jest taki osamotniony w tym wszystkim.

Postanowiłam zorganizować niespodziankowe candy.
Chętnych proszę o wpisywanie się pod tym postem do 19 czerwca, losowanie odbędzie się dnia następnego.
Jedynym warunkiem brania udziału w zabawie jest umieszczenie informacji u siebie na blogu razem ze zdjęciem podlinkowanym do mnie. A jeśli zechcesz dodac mój blog do obserwowanych będzie mi bardzo miło:)

Piękna wiosna za oknem, cieszmy się nią:)

Pozdrawiam!
arsarnem

poniedziałek, 28 marca 2011

o koniach


Dziś o pewnej akcji, która nie jest zbyt nagłośniona a tak bardzo ważna.
Wiele osób deklaruje się tak łatwo że kocha zwierzęta.
Czym wyraża się ta miłość?

Jeśli chcecie coś zmienić tak niewiele robiąc zachęcam Was do odwiedzenia strony RATUJMY KONIE
Zachęcona choć jedna osoba która postanowi podpisać petycje wraz z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi i zachęci do tej akcji kolejną osobę będzie wielką radością dla mnie.

Konie transportowane są w karygodnych warunkach, to piekło które się im zgotowuje za życia, brak poszanowania ich istnienia i tego że służyły ciężko człowiekowi nie rzadko zachęcane do pracy batem jest straszne.
Oczywiście nie tylko konie pomagające jeszcze czasem na wsi są przeznaczane na rzeź ale także te w stadninach, te których się dosiada i miło spędza czas, a potem człowiekowi nawet do głowy nie przyjdzie jaki będzie koniec tego konia.


Jako dziecko biegałam do kucyków które miał pewien pan na mojej ulicy, albo do parku, zbierałam dla nich chleb i mogłam dzięki temu się przejechać, dziś wiem że nie spotkał ich inny los ja właśnie ten straszny, w tamtych latach nie było takich akcji dziś są i dziś nie musimy być bierni.

Bardzo proszę zróbmy coś razem nie myśląc o swoim braku czasu, zapominając o znieczulicy i zobojętnieniu.Możecie pomóc  choćby tak jak tu

Bardzo proszę pomóżcie i Wy.

Pozdrawiam!
Agata

                               

poniedziałek, 21 marca 2011

Naszyjnik

Powstawał sobie powolutku, najpierw jeden element, potem drugi i kolejny, aż wszystko połączyłam i jest taki mam wrażenie energetyczny mimo że tylko praktycznie we fioletach.
Sutasz to fantastyczna technika, kolejna która bardzo przypadła mi do serca:)
Zresztą nie tylko mnie, ale trudno się dziwić skoro tyle frajdy sprawia robienie tego typu biżuterii.
U mnie dziś za oknem pięknie
"...wiosna, wiosna
wiosna ach to Ty!"
Pozdrawiam!

poniedziałek, 14 marca 2011

Poduchy takie trochę babcine chyba:)

U mnie dzień za dniem płynie tak szybko że hej! Mimo że mieszkam w domu przy lesie a nie w wielkiej metropolii. Czasem nawet nie wiem jaki dzień tygodnia jest i musze się nad tym solidnie zastanowić:)

Dawno, dawno temu obiecałam że pokaże Wam moje szydełkowe poduchy. Wzór jest bardzo prosty, sympatyczny do robienia. Zauważyłam że lubię te ananasowe wzorki-bo chyba tak się nazywają.
Na początku chciałam szydełkowe poszewki ubrać na brązowe poduszki i chyba z czasem tak zrobię, ale na razie niech sobie będą te zielone wiosenne:)

Bo wiosna za oknem piękna, prawda?
Aż dech zapiera że nie ma tych mrozów tylko słonko świeci, ptaszki śpiewają i mój pies stale wyje pod drzwiami bo nie chce ani minuty spędzić w domu tylko woli wietrzyć te wszystkie wiosenne zapachy i zresztą całkiem słusznie;)

Pozdrawiam

czwartek, 3 lutego 2011

Popołudniowo

Zrobiłam sobie przerwę w pracy by napisać choć kilka słów. I nadrobić troszkę zaległości.
Przede wszystkim musze się pochwalić woreczkiem od Aiwenore, jaki dostałam w ramach wymianki w Szufladzie. Oba zdjęcia są jej autorstwa, są tak piękne że zapożyczyłam je by tutaj Wam zaprezentowac.

Woreczek jest po prostu śliczny, a motyw aniołka sprawia że zyskuje tylko fajnego klimatu:)
Zachęcam koniecznie do odwiedzenia blogu Aiwenore i zobaczenia jakie cuda tworzy, kto jeszcze u niej nie był niech odwiedzi jej blog koniecznie:)

Ja uszyłam dla niej woreczek z prawie półwiecznego płótna, które jakby na to czekało, dodatkowo ozdobiłam go motywem zrobionym na szydełku, uszyłam też do niego podszewkę. Bardzo mi się fajnie nad nim pracowało.

A do najnowszego wyzwania w Szufladzie powstał sobie taki oto aniołek.

Tym aniołkiem zakończyłam na tę chwilę swoją współpracę z Szufladą. Było mi bardzo żal zrezygnować z jej współtworzenia jednak mój obecny brak czasu nie pozwalał mi na uczestniczenie w zabawach tam organizowanych i przygotowywaniem choćby drobiazgu na określony termin.

Wieczorami sobie ostatnio szydełkuje, powstało kilka powłoczek na poduszki, przy następnej okazji zrobię zdjęcie i tu wrzucę. To moje szydełkowanie to takie męczenie wzroku przed snem w łóżku przy lampce nocnej. Mam ostatnio bzika na punkcie poszewek na poduszki i w ogóle zakochałam się w shabby chic. Wspaniale byłoby mieć fundusze na to by swój domek zamienić w wymarzone gniazdko, człowiek widzi to w wyobraźni, ale trudno to osiągnąć z zderzeniu z codziennością, na całe szczęście podziwiać można piękne wnętrza u Was:)

wtorek, 18 stycznia 2011

Ostatnio mnie mało

Mało w blogowym świecie rzecz jasna, za to bardzo dużo przed komputerem przy pracy, czasem wieczorami coś porobię, ostatnio szydełkowo i sutaszowo u mnie. Do wyzwania w szufladzie powstała taka oto serwetka z bardzo cienkiego kordonka, a przedewszystkim z bardzo starego, babcinego, który pożółkł przez lata i stał się bardzo retro. Nie widac jednak tego na fotce.
Na zdjęciu serwetka przed naciągnięciem i na to trochę poczeka bo nie mam czasu;)
Bardzo fajnie mi się ją robiło i myśle że do koszyczka wielkanocnego będzie w sam raz gdy się ją już naciągnie i wysuszy:)
Musze Wam powiedziec że udało mi sprzedac wystawione anioły, w sumie 5 sztuk- na aukcji WOŚP.
Aż trzy kupiła Dominika czyli Różany Anioł:)
Z jednym, sprzedanym innej osobie zaistniały problemy które już sama nie wiem jak na tą chwilę stoją bo dostałam dwie różne informacje z allegro raz że opłata została uiszczona, a raz że nie, mają tam chyba dużo do liczenia i stąd te nieporozumienia, które mam nadzieje pozytywnie się wyjaśnią:)
Pozdrawiam!

sobota, 1 stycznia 2011

Witajcie w Nowym Roku

Dziękuje serdecznie za wszystkie życzenia, mam nadzieje że ten rok będzie obfitował w pozytywne wydarzenia, będzie pełen zdrowia i harmonii w naszych życiach, czego sobie i Wam życzę:)
***
Zapraszam także do zabawy wymiankowej którą przed chwilą ogłosiłam w SZUFLADZIE:)
Tematem są woreczki w stylu retro-może ktoś się przyłączy?


czwartek, 23 grudnia 2010

Świątecznie i anielsko

Kilka dni temu dostałam kolejną niespodziankową przesyłkę, tym razem od Różanego Anioła.
Dostałam od niej dwie przepiękne zawieszki, same zobaczcie:)
Ale to nie koniec niespodzianek od Dominiki, zakupiła ona moje dwie anieliczki które wystawiłam na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

Bardzo jej za to dziękuje!!!

Dziś wystawiłąm kolejne trzy anioły, dwa z moich anielskich pudeł, a trzeci został uszyty specjalnie na tę okazję

Ten dostępny jest na tej aukcji cena wywoławcza to 35zł, mysle że nie zbyt wygórowana:)
Kolejną anielicę znajdziecie tutaj, jej cena to także 35 zł:)

A ostatnia anieliczka została uszyta specjalnie z myślą o aukcji

Tak, tak to anieliczka, nie ma skrzydeł? Nie prawda:)
Jak najbardziej ma:)
O proszę w pełnej krasie

Skrzydełka doszyte są do ślicznego płaszczyka, sama bym taki chciała:)
Sukienka jest z pięknego materialiku od Penini.
Mam nadzieje że także się Wam spodoba
Cena wywoławcza to 50zł
Pamiętajcie że jeśli dokonacie zakupu pieniążki powędrują prosto na konto WOŚP, nie na moje, ja proszę tylko o zwrot 7zł za koszty wysyłki.
Jeśli ktoś z Was chciałby sobie zadac trud i podlinkowac te moje aukcje u siebie na blogu, będę bardzo wdzięczna. Nie powiem bardzo bym chciała by anioły się sprzedały chocby za cenę wywoławczą
A ponieważ święta już tuż, tuż życzę Wam wszystkim, wiele spokoju, radości i zdrowia bo ono obok miłości jest w życiu najważniejsze, z nim można góry przenosic:)
Wszystkiego dobrego!
Cieszę się że jesteście:)

środa, 15 grudnia 2010

Anielinka niespodziankowa

Przede wszystkim dziękuje wszystkim którzy zechcieli kliknąć na link powyżej i dokarmiali tym klikaniem jakiegoś pieska. Bardzo, bardzo dziękuje:)


A ze spraw manualnych prezentuje Wam nową anielinkę, bezimienną, mam nadzieje że jej nowa właścicielka Peninia jakieś imię wybierze:) A że już dotarła pod nowy adres to mogę ją tutaj pokazac:)
Aniołka starałam się uszyc z motywem brązowym, bo Małgosia lubi brąz. Miałam dużo frajdy przy jej szyciu, no i trochę tych moich frywolitek się tam pojawiło:) Gwiazdka jest szydełkowa.





Mam nadzieję że zima Wam bardzo nie dokucza, oby do wiosny:)
Pozdrawiam serdecznie!

czwartek, 9 grudnia 2010

Nakarm psa kliknięciem

To bardzo fajna akcja warta rozprapogawania, nie mam zbytnio czasu by chodzic po necie i początkowo nie bardzo wiedziłam o co chodzi ale akcja jest wspaniała. Trzeba codziennie klikac na wybranego pieska, a kiedy już zdobędzie paczkę z karmą klika się na następnego, szkoda tylko że mozna zrobic to raz dziennie, ale wczoraj kliknełam na psiaka a dziś już miał zdobytą paczkę dzięki kliknieciom od innych.
Jedynym problemem jest wybór pieska... bo jak tu można wybierac skoro wszystkie są piękne i wszystkie potrzebują pomocy...najlepiej klikac na jakiegokolwiek.
Ja jestem z jakiejs paskudnej gliny ulepiona i ten świat to taki nie za bardzo dla mnie jest, zły psi los bardzo mnie boli, zresztą nie tylko psi, ale kazdego osamotnionego, opuszczonego stworzenia.
Bardzo proszę klikajcie na pieski!

Postanowiłam edytowac post i dodac kolejny link ze wszystkim pieskami, na powyższym jest tylko 20, na tym teraz są wszystkie-to 5 podstron z pieskami - Klikajcie proszę! Akcja trwa tylko do 21 grudnia tak niewiele czasu zostało, zapraszajcie do akcji swoich znajomych.
Co ciekawe po usunięciu ciasteczek z przeglądarki można klikac więcej niż raz dziennie:)

środa, 8 grudnia 2010

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

Postanowiłam w ramach tej akcji wystawic anioły na specjalnej stronie allegroWOŚP, zachęcam do licytacji:)
Aniołki sa tutaj
 Myślę że cena jest bardzo niska tym bardziej że przedmiotem aukcji są dwa anioły-dwie anielskie siostry.
Chciałabym wystawic jeszcze trzy anioły ale tu nasuwa się moje pytanie i nie wiem jak się tego dowiedziec.
Chodzi mi o opłaty allegro za wystawienie przedmiotu. Nie mam pojęcia czy będę pokrywac jakies koszty za wystawienie, wiem ze jesli robi się to prywatnie to są takie opłaty, ale czy jeśli to taka akcja to czy także mnie to obowiązuje?Może ktos z Was brał już udział i może mnie doinformowac:)
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam po moje Anieliczki-siostrzyczki:)

Wyniki candy

Witam po przerwie w pierwszej kolejności przechodzę do wyników mojego candy:)
Jeśli ktoś mógłby mnie poinstruować jak zapisać zdjęcie z random to byłabym wdzięczna.


Zgodnie ze zwyczajem wylosowałam post, a następnie spośród osób wyłoniłam za pomocą random Zainspirowaną:)

Serdecznie gratuluje i czekam na adresik bym mogła Ci posłać wygraną jak najszybciej.



Mam nadzieję że przypadnie Ci anieliczka w bardziej tildowym wydaniu, o długaśnych nogach i mam nadzieję w świątecznym klimacie:)
Na razie  zawieszam moje co miesięczne candy, ale z pewnością nie na długo, zapewne zaraz po nowym roku znów coś dla Was przygotuje:)

Jakiś czas temu dostałam od Penini przecudną niespodziankę w postaci pięknej choineczki przez nią uszytej i bajecznej kartki. Dla mnie jej karteczki to dzieła sztuki, warte każdej ceny. Są po prostu przepiękne.
A choineczka będzie sobie pięknie zdobic mój domek:)


Małgosiu bardzo Ci dziękuje!

piątek, 3 grudnia 2010

Ale mamy zime!

Aura za oknem bardzo śnieżna, tym razem pisze do Was z kafejki bo nie mam internetu, może się tak stac ze nie uda mi się ogłosic wyników mojego candy o czasie czyli 6 grudnia( nie mylcie z szufladowym candy) w razie takiego przesunięcia wyników bardzo przepraszam!
Trzymajcie kciuki za mój net i prąd bo w ubiegłym roku nie mieliśmy prądu przez te śnieżyce.
Pijcie ciepłą herbatkę:) i do zobaczenia po odzyskaniu łącza netowego.Pozdrawiam!

niedziela, 21 listopada 2010

BLOG - HOP

Witajcie! Z okazji Mikołajek postanowiłyśmy (my-czyli  projektantki z Szuflady) zorganizowac dla Was zabawę. Po szczegółowe informacje odsyłam do SZUFLADY:)
Bardzo ważne byscie ją odwiedziły gdyż tam zaczyna się podróż po naszym candy!

***
A skoro do mnie trafiłyście to
pamiętajce o kolejnej literce jaką możecie u mnie złowic do kolekcji ;)
Wygraną u mnie stanowi serduszko z aniołkiem ozdobione frywolitką.
Pamiętajcie by zostawic komentarz pod tym postem jesli chcecie brac udział w losowaniu:)

Po kolejną literkę zapraszam do Katariny!
Proszę o wysłanie hasła utworzonego z literek na adres Szuflady
gszuflada@gmail.com

Wyniki 6 grudnia!
Related Posts with Thumbnails

Tak niewiele trzeba by coś zmienic, trzeba tylko chciec!